Z mojego punktu widzenia wyścig przebiegł raczej monotonnie, bez większych emocji. Start niestety wypadł słabo, straciłem nieco dystansu do zawodników przede mną i jedynie ciasnota toru uratowała mnie przed spadkiem niżej w klasyfikacji. Niestety, nie pomogła ona przy dojeździe do kasyna, gdzie wzięty w kleszcze przez dwa bolidy musiałem uznać ich wyższość (polecam obejrzeć sobie mój on-board, ciekawy widok). Jak się zaraz okazało, było to dobre rozwiązanie, gdyż już po chwili, w zakręcie Mirabeau, jeden z Lotusów (jeżeli dobrze pamiętam) przesadził z hamowaniem i tuż przed moim nosem rozwalił o bandę Bariego. Spowodowało to prawdziwy zator na torze i dalsze straty czasowe. Na kolejnym okrążeniu zostałem jeszcze wyprzedzony przez Dawida Kuszela w szykanie za tunelem i od tej chwili mój wyścig ograniczał się jedynie do kontrolowania tempa, unikania błędów i reagowania na zmieniającą się sytuację pogodową. Dzięki tym trzem aspektom, udało mi się finiszować na 8. pozycji, co uważam za dobry i satysfakcjonujący rezultat.
Zmodyfikowane 3 paź 2016 10:41 przez
Hubert Szolc.