tl; dr moje osobiste przemyślenia po pierwszych jazdach na modziePodczas jakże długiego okresu przedsezonowego zwanego wakacjami docierały do nas przeróżne informacje: z jednej strony wiadome było, że liga pójdzie o krok dalej i do swojego moda zamontuje bolidy z sezonu F1 2015. Z drugiej strony planem było zaczerpnięcie pomysłu z aktualnego sezonu, czyli trzy mieszanki na weekend. Moją uwagę przykuł fakt, że na parę dni przed wydaniem moda wyszła informacja od samego guru, że mod ma być bardziej przyjazny kierowcom "bezpomocowym". Ucieszyło to mnie niezmiernie (może też parę osób zasmuciło), jednak podniosło to ciśnienie w moich żyłach na tyle, że nie mogłem spać w dniu wydania moda.
W końcu udało się, mod wydany, pośpiesznie pobieram. Za chwilę brat przybiega ze spiną, że ma lagi w lolu. Zwalniam tempo pobierania, uspokajam tętno. W końcu nadchodzi ten moment, uruchamiam pierwszy raz moda, wybieram czerwony niczym mój temperament bolid Ferrari i wyjeżdżam na tor. Na dzień dobry wybrałem sobie Catalunyę - myślę sobie - "dobry wybór". Podczas wyjazdu z boksów upewniam się, czy na pewno mam włączone sprzęgło, bo w końcu jestem taki pr0 i taki el0. W końcu wyłączam ogranicznik - zabawa zaczyna się. Bolid lekko zabuksował, załomotał, zabujał, ale wyjechałem. Zbliżam się do pierwszego zakrętu, przygotowuję do hamowania. I w tym momencie cały czar prysł. Obudziłem się w nowej rzeczywistości moda II 2016.
Z początku nie mogłem uwierzyć, co się właśnie stało, dlatego po szybkim teleporcie do garażu wyjechałem ponownie. Tym razem udało mi się przeżyć pierwsze dohamowanie, lecz kolejną barierą był zakręt opatrzony numerem 4. Za pierwszym jak i za drugim razem bolid podczas redukcji "magicznie" stracił przyczepność tylej osi i równie magicznie obracał się tyłem na przód. Troszkę podirytowany zacząłem grzebać w setupie. Może zły balans? Zawieszenie? Ciśnienia? Wszystko wyglądało przyzwoicie. Postanowiłem wyjechać jeszcze raz, jednym tym razem oszczędzałem hamulce, a bardziej swoje nerwy. Po raz drugi spotkałem się z niemiłą niespodzianką w 4 zakręcie szlachetnego toru w samym sercu hiszpańskiej Katalonii. Moje oczy co raz bardziej przecierały się same ze zdumienia, gdy zbiłem maszynę do drugiego biegu. Bolid, niczym oscyloskop po wciśnięciu przycisku "trigger", wykonał jeden z najbardziej niespodziewanych manewrów w moim życiu. Nie chodzi tutaj o zamianę w transformersa, ale o to, że bolid nagle postawiło bokiem, tak jakby marzył o zostaniu gokartem, gdy dorośnie.

iony do granic możliwości postanowiłem odłożyć swoje wypociny na dzień następny, aby ze spokojną głową przetestować fizykę jeszcze raz. Tym razem miałem okazję pojeździć na torze w Jerez - też Hiszpania, ale w innym miejscu. Wyjeżdżam na tor ze spokojem w głowie. Moje pierwsze czasy też to pokazują, są bardziej instalacyjno - aklimatyzacyjne, niż ściganie na poziomie kwalifikacji do GP Monako. W końcu przyspieszam. Niestety - powtarza się sytuacja z wczoraj. A może stety, bo w końcu ruszyłem głową i zmniejszyłem ciśnienie w przewodach hamulcowych. Jednak dopiero przy poziomie 92% czułem się na tyle pewnie, aby móc ze spokojem hamować. Z drugiej strony dostałem ustawienia od inżyniera mojego teammate (jak to dumnie brzmi, w końcu ktoś będzie ze mną jeździł). Widzę szalone ustawienie balansu hamulców, ale mówię sobie OKEJ, jedziemy. Niespodzianką było to, że nie udało mi się obrócić bolidu na pierwszym zakręcie, zatem jedziemy dalej. W końcu przyspieszyłem. I jeszcze bardziej. I jeszcze trochę. Czas był nawet zadowalający, ale jeszcze nie została sprawdzona jeszcze jedna rzecz: wpływ pomocy na jazdę.
Zaczęło się niewinnie, bo od okrążenia wyjazdowego, ale już pierwsze pomiarowe okrążenie pokazało, że jazda z włączonym ABS będzie zdecydowanie bardziej opłacalna od jazdy bez niej (0.5-0.7s zysku). Niestety, nie sprawdziłem już jak się jeździ z bardzo osławionym TC, ponieważ nie umiem korzystać z tego ustrojstwa. Wszystko stanie się jasne, gdy z wielkiego turnee po torze Spa-Francorchamps wróci aktualny mistrz ligi.
Myśląc dalej nad tym, co napisałem w poprzednim akapicie doszedłem do wniosku, że nie jesteśmy w stanie racjonalnie określić, czy kontrola trakcji daje lub nie daje wymiernych korzyści. Ja nie umiem jeździć z TC, więc siłą rzeczy czasy będą słabsze. Z drugiej strony jest na przykład Menel, który od wieków korzysta z trakcji i sam otwarcie przyznaje, że nie potrafi sobie poradzić z jazdą bez trakcji. Można to przyrównać do jedzenia prawo- i leworęcznego. Każąc osobie praworęcznej zjeść zupę lewą ręką spowoduje, że zanim łyknie cokolwiek, połowa zawartości łyżki wyleje się. I tak samo będzie na odwrót.
Zachęcony własną ciekawością, zacząłem grzebać w plikach moda, którego tutaj omawiam i w sumie nie spodziewałem się tego, co zobaczyłem. Przyrównałem główne pliki odpowiedzialne za fizykę z tymi w modzie używanym przez ekipę rfone. Ogarnął mnie szczery smutek, że jedyną różnicą w fizykach jest masa bolidów, przez co można ze spokojem mówić o pewnego rodzaju handicapie dla użytkowników wspomnianego wcześniej portalu. Nie mówię tutaj, że powinna zostać zrobiona fizyka od podstaw, biorąc pod uwagę siłę Coriolisa i średnie nachylenie Ziemi względem Słońca, ale pewnego rodzaju dywersyfikacja była by co najmniej wskazana. Oczywiście nie uważam też, że to jest fizyka made by rfone, bo z tego co udało mi się wyczytać, to faktyczny twórca - F1AL, zbudował model fizyczny na bazie moda WCP 2014, który był używany w sezonie I 2014. Czyli... Zakręciłem się.
Na pochwałę zasługuje silnik, który pracuje bardzo przyzwoicie i przede wszystkim nie szarpie swoją mocą. Da się przewidzieć ile mocy zostanie przeniesione na tylną oś, przez co bolid jest do opanowania podczas przyspieszania. To samo mogę powiedzieć o oponach, które pracują tak jak powinny.
To chyba na tyle, co chciałem napisać na temat tego, jak się jeździ. Mile widziane komentarze (hejty trochę mniej), ale z chęcią poczytam jak jeździ się pozostałym graczom.