Piękność nocy
Kiedy nad torem zapada zmrok, to najczęściej kierowcy udają się do hotelu, aby wypocząć po dniu pracy na torze. Tutaj zachód słońca oznacza początek przygotowań. Witamy z nocnego toru Marina Bay.
Uliczny tor w Singapurze zadebiutował w naszej lidze w drugim sezonie roku 2009. Runda singapurska była trzecią rundą tamtego sezonu, która padła łupem Karola Cupał. Na powrót na Marina Bay Street Circuit musieliśmy czekać do sezonu I 2011, gdzie wygrał Dominik Glinka z Williamsa. Ostatni wyścig odbył się ósmego września minionego roku. Pierwszy na metę wpadł wtedy urzędujący mistrz serii, a za razem lider klasyfikacji generalnej obecnego sezonu – Patryk Krutyj Był to jeden z wielu przykładów dominacji kierowcy z Wrocławia odnoszącego sukcesy także w kartingu. Drugi wtedy Dawid Czepiela, który wystartował wtedy w barwach Red Bulla (tak samo będzie i w tym sezonie) ujrzał flagę w szachownicę dopiero po ponad minucie i 10 sekundach od momentu przekroczenia linii mety przez kierowcę Mercedesa.
Podczas tej edycji Grand Prix Singapuru powinien zostać pobity rekord toru. Dotychczasowy wynosi 1:32.210 i został ustawiony przez Patryka Krutyja podczas kwalifikacji do wyścigu w sezonie 2013. Należy jednak podkreślić, że w tym roku kierowcy pojadą po zmodyfikowanej pętli. Zrezygnowano z szykany Singapore Sling słynącej z wysokich krawężników, na których kierowcy mogli wylecieć w powietrze. Teraz jest to dosyć szybki zakręt, dzięki czemu czasy powinny być lepsze nawet o kilka sekund.
Ostatni wyścig, GP Włoch został wygrany przez Macieja Młynka, reprezentanta RBR. Analizując wyniki tego wyścigu warto pamiętać jednak, że nie startował w nim Patryk Krutyj, który wygrał 8 z 11 tegorocznych wyścigów. Do ostatnich chwil toczyła się walka o kolejność na podium. Z powodu nadmiernego zużycia opon ekipa producenta napojów energetycznych nie zdobyła dubletu, ponieważ drugi kierowca, Dawid Czepiela nie był w stanie wybronić się przed Adamem Jurzystą, reprezentantem Lotusa.
Pod względem pogodowym poprzedni wyścig zapisze się złotymi głoskami. Był to pierwszy wyścig deszczowy w historii funkcjonowania ligi pod obecną nazwą. Podczas pierwszych dwóch dni powinniśmy obserwować zachmurzone niebo, a temperatura powietrza będzie oscylowała w granicy 24-25 stopni Celsjusza. W sobotę natomiast meteorolodzy przewidują opady deszczu przez około 1/3 dnia co, przy ulicznym charakterze toru, może przysporzyć kierowcom sporo problemów. Temperatura wtedy spadnie do 21 stopni. W niedzielę wrócić mają temperatury dwudziestocztero stopniowe, a słońce nie powinno być niczym zasłonięte.
Dla kogo będzie się odbywał tradycyjny pokaz sztucznych ogni? Dowiemy się tego około 21:00 w najbliższą niedzielę.