Patryk Krutyj zdobywa GP Monako i powiększa przewagę!
Patryk Krutyj (Mercedes) ponownie wygrywa wyścig na torze Monte Carlo rozgrywany w zmiennych warunkach pogodowych. Drugie miejsce przypadło w udziale koledze zespołowemu Krutyja, Marcelowi Pawińskiemu. TOP 3 po ładnej walce wyrwał Maciej Młynek (Red Bull).
Kolejna europejska runda w serii F1 odbyła się na słynnym torze Monte Carlo. Pogoda od początku była niepewna, a prognozy wspominały o możliwym deszczu w czasie tego weekendu, co zapowiedziała już dość pokaźna ulewa w piątkowym treningu. Suche kwalifikacje przebiegły dość sprawnie i spokojnie. Wzięło w nich udział 14 kierowców co jest przyzwoitym wynikiem. Wielkich niespodzianek podczas tej sesji nie było. TOP 10 zdecydowało pojechać najszybsze okrążenie na oponie ultramiękkiej i mogliśmy ujrzeć czystą walkę o najwyższą pozycję. Jedynie kierowcy Force India postanowili pojechać na twardszych mieszankach przez co ukończyli "czasówkę" na samym końcu, co raczej w ostatecznym rozrachunku wydarzeń wyścigowych nie opłacało się.
Z pierwszych dwóch linii do wyścigu ruszali kierowcy Mercedesa i Lotusa, odpowiednio: Patryk Krutyj, Jacek Hamburg (Lotus), Marcel Pawiński oraz Adrian Babiński (Lotus). Trzecia linia to Maciej Młynek i Aleksy Mainusz (Williams), w czwartej ustawił się Maciej Wysmulski (Manor-Marussia) i Mateusz Bogusz (Williams), TOP 10 zamknęli Rafał Cupał (Red Bull) i Damian Wolkiewicz (Toro Rosso). Do wyścigu dopuszczony został Maciej Żmudziński (Manor-Marussia) i wyruszył do niego z 15. pozycji. Właśnie ten kierowca, tak samo jak Patryk Smagacz (McLaren) oraz duet Force India - Dawid Czepiela i Konrad Żerebiec, postanowili wystartować na oponie twardej, obowiązkowej na ten weekend w przypadku braku deszczowych warunków. Łukasz Zalewski (McLaren) postanowił jako jedyny spoza pierwszej dziesiątki wyruszyć jak pozostali z czołówki, na oponach ultramiękkich.
Sam start jak na warunki toru w Monako przebiegł całkiem spokojnie. Marcel Pawiński przecisnął się przed Jacka Hamburga i duet Mercedesa rozpoczął marsz po kolejny dublet. Za nimi naciskali ich początkowo kierowcy Lotusa i Maciej Młynek. W TOP 10 nie zaszło więc do wielu zmian, zaś z tyłu stawki doszło do paru kolizji i przetasowań. Działo się to głównie w drugim sektorze, głównie tuż przed i tuż za tunelem. Do alei bez przedniego skrzydła zjawić się musiał Patryk Smagacz, który już na 1. okrążeniu postanowił zdjąć opony twarde i założyć świeżą miękką mieszankę.
Do czasu planowych zjazdów czołówki na okrążeniach od 8 do 11, boks odwiedzili kierowcy Force India, którzy postanowili zrobić jednoczesny pit-stop pozbywając się wolnej twardej mieszanki na rzecz ultramiękkiej. W wyniku jednoczesnego zjazdu Dawid Czepiela stracił skrzydło i wyjechał na dopiero przedostatniej pozycji, z której szybko starał się przebijać wyżej korzystając z nowego ogumienia. W połowie tego stintu wywiązała się ładna walka pomiędzy Marcelem Pawińskim a Jackiem Hamburgiem o P2, kierowcami Williamsa z Maciejem Wysmulskim o P6 oraz Rafała Cupała z Damianem Wolkiewiczem o P9. W wyniku tej drugiej walki Mainusz stracił dwie pozycje, a Wysmulski awansował do pierwszej szóstki ponownie pokazując dobre tempo w wyścigu.
Pierwsze planowane zjazdy w czołówce rozpoczęli, tradycyjnie już, kierowcy Mercedesa. Zjechali wtedy również Adrian Babiński, Aleksy Mainusz i Damian Wolkiewicz. Wszyscy postanowili ponownie użyć mieszanki ultramiękkiej. Na okrążeniu 10. do alei udali się: Jacek Hamburg, Maciej Wysmulski, Mateusz Bogusz oraz pozostali kierowcy z wyjątkiem Macieja Młynka, który pozostał na torze obejmując prowadzenie. Wszyscy kierowcy na drugi stint również ubrali najmiększą dostępną oponę. Lider Red Bulla zjechał do alei jako ostatni, pokonując aż 11 okrążeń i wyjechał z niej na 5. pozycji parę sekund za Adrianem Babińskim.
Drugie planowe pit-stopy miały odbyć się w pobliżu okrążeń 18-20, jednakże jadący inną strategią kierowcy Force India nieco się z nią mijali. Dawid Czepiela odwiedza mechaników po raz drugi już na 13 okrążeniu ponownie ubierając opony ultramiękkie. Kółko później jednak pojawiły się pierwsze krople deszczu na co zareagował błyskawicznie Mateusz Bogusz zjeżdżając do alei po opony przejściowe od razu na 14 okrążeniu. Na tym samym okrążeniu zjechał też Konrad Żerebiec ubierając jednak mieszankę ultramiękką co potem okazało się prawidłową decyzją, gdyż deszcz do końca wyścigu nie był na tyle duży, aby opony przejściowe miały jakąkolwiek rację bytu. Zdawały się potwierdzać to reakcję innych kierowców, którzy nie zamierzali szybko odwiedzać mechaników pomimo jazdy na slickach. Oczywiście początek deszczu oznaczał koniec obowiązku jazdy na oponach twardych, dlatego też strategia kierowców z końca stawki okazała się nieopłacalna (start na tego rodzaju ogumienia zawodników z miejsc 12-15). Po drodze Damian Wolkiewicz zakończył swoją przygodę z torem przy pokonywaniu 13. pętli.
Deszcz wzmagał się, ale bardzo powoli, więc kierowcy nie wiedzieli, w którym momencie opony typu slick przestaną działać, a opona przejściowa zacznie być tą lepszą. Z tego też powodu, pomimo, że w końcowym rozrachunku opona przejściowa nie była potrzebna, założyła ją profilaktycznie cała czołówka wyścigu na swoim drugim postoju.
Wizyty rozpoczęły się w okolicach 18 okrążenia. Na 17. z nich zjechał do swoich mechaników Rafał Cupał. Następnie Adrian Babiński zaryzykował i dość wcześnie ubrał przejściówki. Większość kierowców postanowiła odwiedzić mechaników na okrążeniu 19. oraz 20. dopełniając obraz i sytuację po drugiej rundzie w alei serwisowej. Wszyscy, z wyjątkiem ryzykującego Żerebca, zdecydowali się ubrać opony z bieżnikiem oznaczone zielonym paskiem. Jedynie Maciej Młynek znów nie odwiedził mechaników i mknął po torze na slickach wyprzedzając Patryka Krutyja i obejmując prowadzenie. Kierowca zespołu Red Bull zjechał dopiero na 23 okrążeniu. Po drodze Aleksy Mainusz spotyka się z bandą i kończy wyścig na ulicach Monte Carlo dołączając do Wolkiewicza w lokalnej kawiarni. Wiadomym było, iż opony przejściowe raczej nie wytrzymają do końca wyścigu, także trzeci zjazd do alei był na pewno w głowie każdego kierowcy. W międzyczasie Żerebiec zalicza kolejny pit-stop na 25 kółku zakładając ponownie opony ultramiękkie.
Ostatnie planowe pit-stopy czołówki miały miejsce na ok. 10 okrążeń przed metą, gdy deszcz zaczął się zmniejszać, dlatego też wszyscy na ostatni stint założyli opony ultramiękkie. Zjazdy rozpoczął Mateusz Bogusz i wyjechał na pozycji 10. Pozostali zjeżdżali po najmiększe opony pomiędzy 31 a 33 kółkiem. Najdłużej pozostał Hamburg przez co spadł on tuż za M. Młynka i przegrał prawie pewne podium. Konrad Żerebiec także zjechał na 33 okrążeniu po kolejny, ostatni już, komplet ultramiękkich opon wyjeżdżając na siódmym miejscu.
Podczas ostatnich okrążeń wywiązała się walka pomiędzy Maciejem Młynkiem i Jackiem Hamburgiem o P3 oraz Maciejem Wysmulskim i Adrianem Babińskim o P5. Ostatecznie pierwszy Maciej wyszedł z batalii zwycięsko, drugi zaś przegrał z kierowcą Lotusa dowożąc i tak świetne szóste miejsce dla zespołu.
Patryk Krutyj dość spokojnie zainkasował kolejne 25 punktów do puli. Marcel Pawiński i Maciej Młynek przechytrzyli strategicznie Hamburga w końcowej części wyścigu i dojechali na podium. Dla Jacka pozostała radość z pokonania swojego kolegi z zespołu - Adriana Babińskiego, który dotarł do mety jako 5. Pozostałe wyniki prezentuje tabela poniżej.
W klasyfikacji generalnej kierowców Patryk Krutyj kontynuuje marsz po kolejne mistrzostwo (100 pkt). Drugi jest cały czas Marcel Pawiński (85 pkt) przed Maciejem Młynkiem (72 pkt). Na czwartym miejscu cały czas Adrian Babiński (60 pkt), który jednak zaczyna tracić do TOP3. Na piąte miejsce powrócił Jacek Hamburg (46 pkt) znów wyprzedzając Konrada Żerebca (42 pkt).
Wśród zespołów sprawa zaczyna być coraz bardziej klarowna. Mercedes ucieka w niesamowitym tempie mając 185 pkt po kolejnym dublecie. Na drugim miejscu umocnił się Lotus (106 pkt), ale musi patrzeć w lusterka, ponieważ Red Bull nie odpuszcza (93 pkt). Czwarte miejsce dla Force India (44 pkt), TOP 5 zamyka zaś zespół Ferrari (37 pkt).
Już za tydzień seria wyjeżdża do Ameryki Północnej by ścigać się na torze Gillesa Villeneuve'a w Montrealu. W ostatnim sezonie niezwykłą walkę do ostatnich metrów stoczyli tam Patryk Krutyj, który startował dopiero z 10 pozycji po karze, oraz Jacek Hamburg. Kto tym razem będzie bohaterem weekendu? Zapraszamy do oglądania zmagań naszych kierowców!
Kary:
Łukasz Zalewski: +5 sek. za 12.3a w 3:44 +4 PK za 12.3a w 3:44