Po starcie z 12 pozycji chciałem przejechać czysto przez pierwszą szykanę, ale mój moment startu był fatalny i spadłem na 14 pozycję, potem na hamowaniu byłem dziewiąty, ale nie było dla mnie miejsca w zakręcie i przejechał przez szykanę spadając na ostatnie miejsce i musiałem gonić.Na hamowaniu do drugiej szykany prawie uderzyłem Huberta Szolca, bo zahamował wcześniej i musiałem się ratować ucieczką na pobocze, potem jechałem swoim tempem, ale błędy na pierwszych okrążeniach kosztowały mnie stratę prawie pół minuty po trzech kółkach... potem widziałem wypadek na T1 w którym ucierpiało wielu zawodników i przebiłem się o kilka pozycji, jadąc na P11 i wykorzystując twarde opony. Cały wyścig jechałem w okolicach punktów, nie zbliżałem się do zawodników przede mną, ale Ci którzy jechali za mną, również do mnie nie odrabiali. Po zmianie opon podkręciłem tempo, ale nadal było gorsze o trzy sekundy od liderów... bolid nie nabierał predkości na prostej i słabo przyspieszał. Kiedy wypadł Cezary Kołcz po awarii silnika, awansowałem na dziewiąte miejsce i musiałem tylko utrzymać za sobą Radka Cupała, który odrabiał do mnie po trzy sekundy na okrążeniu. Udało się i dziewiąte miejsce jest okej, chociaż gdyby nie te pierwsze kółka, mogło być pozycję czy dwie wyżej. No nic, jestem zadowolony bo powoli łapie tempo, zobaczymy jak będzie w ostatnim wyścigu sezonu, a punkty zawsze się przydadzą. Gratulacje dla Mateusza Bogusza, bo pojechał świetny wyścig.